Rumuńskie wybrzeże jest na dobrej drodze - #litoralulmeu (odc.1)

4 550

Jak już wspomniałem nie jestem wielkim fanem morza, ale w sezonie letnim też go nie unikam. W ostatnich latach pojawiły się różnego rodzaju negatywne mity na temat rumuńskiego wybrzeża. Wysłuchałem wielu turystów, którzy narzekali na personel, ceny i brak atrakcji w okolicy. Fajnie jest iść na plażę, zrelaksować się na leżaku, ale po pierwszym dniu robi się nudno i masz ochotę na coś innego.

_MG_3883

Aby przekonać się o sytuacji rumuńskiego wybrzeża, w dniach 23-26 maja wybrałem się na #litoralulmeu, wycieczkę informacyjną dedykowaną blogerom podróżniczym, organizowaną przez Podróże i wydarzenia z akcentem i Szczęśliwa wycieczka, we współpracy z Hotel EuropaHotel VegaHotel Iaki i Ozdobna Żaglówka. Nie zapomnijmy SZCZĘŚLIWY lub, najbardziej ukochana postać nad morzem.

_MG_3894

Ku mojemu zdziwieniu mogę powiedzieć, że rumuńskie wybrzeże jest na dobrej drodze:

- Zaczynając od obszaru Eforie-Nord - Mangalia, aż do Năvodari, sprawy zaczynają się zmieniać. W porównaniu z innymi wybrzeżami jest jeszcze wiele do zrobienia, ale lokalne władze są optymistyczne, jeśli chodzi o rozwój rumuńskiego wybrzeża i inwestycje.
- Radu Mazăre, z całym swoim „szaleństwem”, zdołał ustawić kurort Mamaia jako ośrodek rozrywki, nocnego życia i imprez. Zapowiedział inwestycje w wysokości 120 mln euro, z funduszy europejskich, pieniądze, które przeznaczy na poszerzenie plaż, stworzenie dwóch sztucznych wysp (coś w rodzaju Dubaju, ale na małą skalę) oraz założenie mariny na północy kurortu ...
- Południowe wybrzeże wychodzi z tyłu z nowymi planami rozwoju, a tutejsze kurorty zaczynają pozycjonować się jako bardziej do wypoczynku, rodzinnych podróży i turystyki przygodowej.
- SPA mogą odegrać ważną rolę w rozwoju uzdrowisk. Kąpiel błotną testowałam w europejskim SPA Eforie-Nord, ale o tym doświadczeniu w innym artykule.
- Hotele zaczynają się modernizować i jest kilka, które mimo przestarzałej architektury przekształciły się w małe resorty premium.
- Drogi są ok między / w ośrodkach, ale myślę, że w środku sezonu letniego stają się prawdziwymi "parkingami".

_MG_3885

2-3 dni to za mało, aby naprawdę zrozumieć, co dzieje się na rumuńskich wybrzeżach Morza Czarnego, ale widzieliśmy, że piękne rzeczy można robić, kiedy tylko się tego chce. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale jestem przekonany, że rumuńskie wybrzeże ponownie wejdzie na międzynarodową mapę letnich destynacji. Poznałem pasjonatów swojej pracy, managerów hoteli, którzy witają Cię z „otwartymi ramionami”, wykwalifikowaną obsługę i zawsze z uśmiechem na twarzy, ale widziałem też coś przeciwnego. Pozostaje jeszcze praca nad sposobem prezentacji hoteli i usług, nad pracownikami, którzy chcą się ciebie jak najszybciej pozbyć i przeklinać na ciebie, na obsługę itp.

Na rumuńskim wybrzeżu czułam się bardzo dobrze, ale to również zasługa grupy blogerów podróżniczych, z którymi byłam. W końcu po prostu dobrze się bawimy. Wspominam, że morze widziałam tylko z okien hotelu i naprawdę nie tęskniłam. Zamiast tego podobały mi się baseny :). Ale o działaniach testowanych na #litoralulmeu opowiem w następnym odcinku.

4 komentarzy
  1. Mistrz RA mówi

    Nasze wybrzeże nie istnieje! Rzeczy poruszają się co roku, i dalej, i to wraca, i to się nie kończy. Dużo jest do powiedzenia, w sensie negatywnym, zaczynając od specyficznych warunków naturalnych, a kończąc na mentalności i profesjonalizmie pracowników, właścicieli i państwa rumuńskiego!

  2. Sorin Rusi mówi

    Zobaczmy pozytywne rzeczy i pozbądźmy się psot. To nasze wybrzeże, moje, twoje, rumuńskie i zróbmy to tak, jak tego chcemy…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.